Final Cut Pro X czy iMovie Pro?

Posted on Posted in Film, Montaż wideo, Multimedia

Od momentu pojawienia się FCP X wzbudzał kontrowersje. Jedni byli zachwyceni takim podejściem do edycji wideo inni wręcz przeciwnie, nie zostawiali na programie i idei suchej nitki. Przyznam się że należałem do tej drugiej grupy. Nie lubię (chyba nikt nie lubi) zmiany przyzwyczajeń, które są ponoć „drugą naturą człowieka”. Mój brak zainteresowani studził jeszcze bardziej brak współpracy z zewnętrznymi pluginami, bez których rzadko kto wyobraża sobie wydajną pracę nad montowanym materiałem. W międzyczasie instalowałem i testowałem kolejne wersje Trial aż do wersji 10.0.5. Zważywszy że jest to wersja „jeden” nowego FCP i dopiero jego piąta poprawka nie jest źle. Program zyskuje na funkcjonalności a co najważniejsze – producenci pluginów dostrzegli konieczność dostosowania ich „również” do wersji FCP X. I tak to co najbardziej bolało – odszumiacz od neat video oraz look od red gianta – przestaje boleć bo jest już kompatybilne z FCP X. Jako ekstras dostajemy 64 bity i rendering w tle. Niestety dalej nie mogę pojąć dlaczego Apple nie zaimplementowano importu/otwierania projektów z FCP 7. Jest jeszcze ogromna rzesza ludzi/firm wykorzystujących ten program. Moim marzeniem było posiadanie FCP 7 w wersji 64 bit – niestety raczej się nie doczekam. Praca z FCP X staje się coraz przyjemniejsza ale to nadal nie to co FCP 7, w takim razie nadal będę posiadał obie wersje jedną do poważnych, rozbudowanych projektów i drugą do projektów mniej absorbujących. W duchu liczę że wersja „dwa” FCP X będzie już miała wszystko co trzeba do w pełni profesjonalnej pracy. Wiem że są osoby które z tym zdaniem się nie zgodzą, ale mam do niego prawo, tak jak oni do swojego, dla mnie to nadal jest iMovie Pro.

 

Montaż w FCP X

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.